Święta Bożego Narodzenia i rodzina – dla wielu osób ze sobą nierozerwalnie związane. Coraz częściej ludzie spędzają przynajmniej część świątecznego czasu inaczej. Z przyjaciółmi, a nie z krewnymi. W mieście oddalonym od domu rodzinnego – które jednak dawno już stało się prawdziwym domem. Z ludźmi, których wybrali sobie na towarzyszy swojej życiowej drogi. Zjawisko to zyskało swoją nazwę: „Friendsmas”. Co więcej – stało się już tradycją.
Co oznacza "Friendmas"?
Termin ten stanowi połączenie słów „przyjaciele” (ang. *friends*) oraz „Boże Narodzenie” (ang. *Christmas*). Wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych, a dziś można się z nim spotkać na całym świecie. Idea jest prosta: świętujesz Boże Narodzenie w gronie najbliższych przyjaciół – często przed lub po rodzinnym spotkaniu świątecznym, a bywa, że nawet zamiast niego.
Brak sztywnego planu czy oczekiwań – liczy się tylko jedno: ma być przyjemnie.
Nie ma znaczenia, kto tam jest – a mimo to znaczy to wszystko.
Tym, co czyni „Friendsmas” (świąteczne spotkania w gronie przyjaciół) wyjątkowym, jest brak sztywnych reguł. Skład grupy nie musi być zawsze taki sam – zmienia się wraz z kolejnymi etapami życia, przeprowadzkami czy nawiązywaniem nowych znajomości. Niezmienne pozostaje jedno: każdy jest mile widziany dokładnie taki, jaki jest – ze swoją przeszłością, kulinarnymi upodobaniami, dziwactwami i własnymi historiami.
Wpisuje się to w ideę, która jest dziś bliska wielu osobom: rodzina to nie tylko ci, z którymi dorastaliśmy – to także ludzie, których wybieramy, by towarzyszyli nam przez całe życie. Osoby, z którymi wspólnie jemy, śmiejemy się, płaczemy i tworzymy własne tradycje.
Dlaczego "Potluck" i "Friendsmas" tak dobrze do siebie pasują
Wieczór w duchu „Friendsmas” rozkwita właśnie dzięki takiej otwartości. Każdy przynosi coś od siebie: danie ze swojej własnej kuchni, z domu rodzinnego albo z regionu, który go ukształtował. Stół staje się odzwierciedleniem osób, które przy nim zasiadają. I właśnie to czyni go tak wyjątkowym.
Znajdziemy tu zawijane wypieki i gulasze z Europy Wschodniej oraz Bałkanów; potrawy wędzone i marynowane, typowe dla kuchni słowiańskich; ryby i warzywa korzeniowe z regionu alpejskiego czy krajów niemieckojęzycznych. Są też słodkości pachnące makiem, orzechami włoskimi i cynamonem. Żadne danie nie jest zbyt egzotyczne, żaden przepis zbyt obcy – bo tutaj nikt nie musi udowadniać, że ma prawo tu być.

Czas na nową tradycję
Tradycje nie powstają same z siebie. Rodzą się, ponieważ ludzie decydują się coś powtórzyć – ten sam wieczór, to samo odczucie – nawet jeśli skład grupy z biegiem lat się zmienia.
Być może już teraz ktoś z niecierpliwością wyczekuje konkretnego dania, które pojawi się znów za rok. Być może jakiś przepis zostanie przekazany dalej… Może nawet za dziesięć lat ludzie wciąż będą wspominać, jak wyglądał wtedy stół – pełen jedzenia, kolorowy, piękny, tętniący życiem; po prostu idealny na tamtą chwilę.
Właśnie tak rodzą się tradycje. Nie poprzez planowanie, lecz poprzez przeżywanie.
Święto, które nieustannie się zmienia
Święta Bożego Narodzenia zawsze miały wiele różnych oblicz. Jedni świętują spokojnie, inni hucznie. Niektórzy w gronie rodziny, inni z przyjaciółmi, a jeszcze inni – w towarzystwie jednych i drugich. Tym, co pozostaje niezmienne, jest poczucie bycia razem, wspólne posiłki i czas poświęcony sobie nawzajem.
„Friendsmas” to właśnie to – nowa nazwa dla czegoś, co istniało od zawsze.
Dodaj smaku do sieci!
Czytaj więcej
Currently Viewing: 1 of











